Zdrowie trzeba opłacać / notatki z kwarantanny / Berlin 27.03.20

Standard

IMG_7680Wyludniony Zombieberg, dzielnica, która żyje z barów i klubów. Większość osób pracujących w usługach, turystyce, kulturze i bezpośredniej pracy seksualnej z dnia na dzień straciła źródła dochodów. Na ulice wychodzą lisy, a gdzieniegdzie można podobno spotkać łosie. U-Bahn wyposażony w nowe, welurowe siedzenia zionie pustką. Na portalach dyscyplinujące hasła #staythefuckhome oraz #ausgangssperrejetzt (zablokuj wyjścia teraz). Infrastruktura pozbawiona użytkowników jak pusta bombonierka przypomina, że jeszcze dwa tygodnie temu nadmiar mógł powodować mdłości. Wszystko wyglądało tu inaczej, ludzi się obejmowali, wychodzili do parków grupami po to, aby w nich pozostać popijając club mate z tej samej butelki. Dziś, stanięcie za kimś w kolejce w odległości mniejszej niż dwa metry budzi słuszne oburzenie.
Dystans ratuje życie.
…przy okazji dając politykom z autorytarnymi skłonnościami przyzwolenie do realizacji despotycznych fantazji o zakazywaniu, karaniu, blokowaniu, śledzeniu i ograniczaniu; oczywiście wolności obywatelskich, nie rynkowych. Jak mówi przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen: „wykorzystamy wszystkie dostępne nam środki, aby uratować europejską gospodarkę”. Trudno w to nie uwierzyć. Nie zaskakuje szczerość Donalda Trumpa, który mówi o „dealu” z dużymi przedsiębiorcami i korporacjami, ani Borisa Johnsona, który jeszcze niedawno chciał poświęcić najsłabszych, po to aby reszta społeczeństwa mogła się uodpornić na działanie koronawirusa.
Nie od dziś wiemy, że neoliberalna polityka zabija, nie tylko poczucie przynależności i odpowiedzialności społecznej i klimatycznej wynikające z przymusowej konkurencji, ale dosłownie kosztuje życia słabszych i mniej uprzywilejowanych. Opieka zdrowotna, praca opiekuńcza, sfeminizowane zawody, dbałość o ziemię i klimat, to wszystko zostało wyparte przez kapitalistyczny performance siły i dominacji. Chorowanie od dawna jest kwestią polityczną — bogatsi żyją dłużej, bo mogą sobie na to pozwolić — pozostali, szczególnie w Polsce, umierają w kolejkach do wciąż topniejącej liczby specjalistów.
#KwarantannaJestKwestiąKlasową,
nie każdy ma dom, w którym może się zamknąć ze swoim home office, dla wielu dom jest najniebezpieczniejszym miejscem na świecie. W czasach kwarantanny przemoc domowa kwitnie, a osoby z labilną psychiką zagrażają same sobie.
#ZdrowieSięopłaca.
Przez cały czas słyszymy, że służba zdrowia jest kosztowna, że się nie opłaca. Dzisiejsza sytuacja pokazuje, że musimy jak najszybciej zmienić kryteria wartościowania, bo to co uznawane jest teraz za opłacalne służy głównie międzynarodowym korporacjom i wirtualnym systemom finansowym, a nie ludziom i środowisku. Chciałabym myśleć, że wymagany od każdego #socialDistancing to raczej dystans fizyczny, że społecznie jesteśmy bliżej niż kiedykolwiek wcześniej. Śmierć tysięcy ludzi nie może pójść na marne. Sprawiedliwość społeczna powinna iść w parze z tą klimatyczną, dlatego cieszy mnie manifest polskiego środowiska naukowego mówiący o społecznej i ekologicznej regeneracji, doceniający rolę zdrowia publicznego, solidarności i równowagi. “Tarczę kryzysową” zaproponowaną przez premiera, byłego bankiera, Mateusza Morawieckiego określa jako antyspołeczną i pogłębiającą kryzys zdrowotny i klimatyczny:

„Polska po wdrożeniu “tarczy antykryzysowej” w obecnym kształcie będzie krajem pogłębionego kryzysu zdrowia publicznego, wzrostu ubóstwa i nierówności. Podstawowe potrzeby społeczne Polek i Polaków przegrywają bowiem z interesem sektora przedsiębiorstw prywatnych. Zyski są prywatyzowane, a koszty uspołecznione”.
Tutaj można zapoznać się z całością tekstu: https://regeneracjamanifest.wordpress.com/